29 sierpnia 2016

Moje 52/2016 część 3


Hello!

Pędzę dalej wzwyż i dalej w głąb!

W nieco ponad miesiąc udało mi się przeczytać kolejną dziesiątkę (wcale się na tym nie skupiając). Jestem z siebie mega dumna i jest to mój życiowy rekord zarówno pod względem ilości książek przeczytanych w około miesiąc jak i ilości książek przeczytanych w ciągu roku (jest ich już, albo tylko, 30). Teraz, nie da się ukryć, na pewno zwolnię tępo, ponieważ zaczyna się mój ostatni rok szkoły. W styczniu czekają mnie dwa najtrudniejsze egzaminy, a w maju matura.


21/52

"Harry Potter i czara ognia"- J.K. Rowling

Nie umiecie wyobrazić sobie mojego rozczarowania, kiedy okazało się, że w bibliotece nie ma obecnie kolejnych części. Tak bardzo wkręciłam w się w HP, że najchętniej kupiłabym całą serię i czytała raz za razem :3

Ocena: 10/10


22/52

"Kamieniarz"- Camilla Läckberg

23/52

"Kaznodzieja"- Camilla Läckberg

24/52

"Ofiara losu"- Camilla Läckberg

25/52

"Niemiecki bękart"- Camilla Läckberg

26/52

"Syrenka"- Camilla Läckberg




Pozwólcie, że opiszę tę część serii za jednym razem. Po pierwszej książce ("Księżniczka z lodu") miałam mieszane uczucia. Jednak z każdym kolejnym tomem coraz bardziej przekonywałam się do autorki. Z każdą kolejną książką namacalnie poprawiał się jej warsztat literacki. Postaci są wykreowane tak głęboko i prawdziwie, że jesteśmy w stanie przeczuć ich reakcje na pewne wydarzenia, co wcale nie znaczy, że są przewidywalne. W kolejnych tomach poruszamy się między pewnymi kręgami podejrzanych, jednak dochodzimy do takiej powieści, w której tych podejrzanych nie ma, mimo tego, że książka zmierza ku końcowi. Później, na kilkudziesięciu ostatnich stronach, wszystkie puzzle trafiają na swoje miejsce i układa nam się pełny obraz, tak spójny i logiczny, że aż dziw, że sami na to nie wpadliśmy. Niejednokrotnie miałam moment, w którym musiałam na chwilę odłożyć książkę i przyswoić sobie to co przeczytałam. Oczywiście ciekawość zawsze brała górę i sięgałam po nią po chwili. Bardzo udanym zabiegiem autorki są retrospekcje. Na początku mamy wrażenie, że przedstawiane nam są dwie różne historie. Dopiero przy końcu łączą się one w całość, dzięki której dogłębnie poznajemy psychikę i motyw sprawcy. Niesamowite jest, jak daleko w przeszłość trzeba czasem sięgnąć, aby zrozumieć teraźniejszość. Dodatkowo wątki prywatne bohaterów nie ostają poziomem od wątków głównych, nawet nieraz się z nimi przeplatają. Zostały mi jeszcze trzy tomy do przeczytania i jak tylko będę w ich posiadaniu biorę się za czytanie.

Ocena: 10/10



27/52

"Opowieści z Narnii. Srebrne krzesło"- C.S Lewis

28/52

"Opowieści z Narnii. Koń i jego chłopiec"- C.S Lewis

29/52

"Opowieści z Narnii. Siostrzeniec czarodzieja"- C.S Lewis

30/52

"Opowieści z Narnii. Ostatnia bitwa"- C.S Lewis

Ciężko mi zacząć cokolwiek składnego pisać po przeczytaniu, zwłaszcza ostatnich dwóch tomów, tej serii. Może tak: z łatwej książeczki, opowiastki o magii dla dzieci seria stała się tak złożona i zagmatwana, że nawet prosty język pisania tego nie rekompensuje.  W "Srebrnym krześle" i "Koniu i jego chłopcu" poznajemy nie tyle Narnię, co kraje do niej przyległe (co z resztą zaczęło się już w "Podróży wędrowca do Świtu"). Za to ostatnie dwie książki doprowadziły mnie do solidnego mind blown'a. W przedostatniej powieści dowiadujemy się między innymi jak powstała Narnia, jak stało się możliwe przechodzenie do niej, jak powstała stara szafa, kim był profesor Kirke.Taki dużo wyjaśniający filler. W ostatniej części Lewis przeszedł samego siebie. Przez pewną małpę i osła Narnię czeka tytułowa ostatnia bitwa. Czemu ostatnia? Bo potem następuje koniec świata. Ale (!) okazuje się, że Narnia jest (pozwolę sobie zacytować) "...jak cebula, tyle tylko, że im głębiej się wchodzi, tym większa jest średnica." Wszyscy, zanim słońce zostało zgaszone prze Ojca Czasa (czy jak to odmienić w tym przypadku) przechodzą przez drzwi z Narnii do Narnii (przy drzwiach odbywa się podział na tych, którzy byli wierni Aslanowi i tych, którzy zwątpili- brzmi znajomo?). Następnie biegną nie męcząc się, lecą wodospadem w górę i trafiają do ogrodu (który odwiedził Digory we wcześniejszej części), który okazuje się kolejną Narnią w Narnii (i tutaj pada zdanie o cebuli). Spotykają tam wszystkich swoich starych (patrz: zmarłych) znajomych i okazuje się, że oni sami również nie żyją (zginęli w naszym świecie). Wtedy Aslan się przeistacza (niestety nie wiadomo w co) i zaczyna się ich długie i szczęśliwe życie.

W końcu padła odpowiedź na moje pytanie: tak, Aslan jest bogiem. Dodatkowo okazało się, że Tasza, bóstwo Kalormeńczyków jest szatanem (stwierdzam to po tym, że był zły i jak sam Aslan powiedział: Tasza jest jego przeciwieństwem).

Musiałabym to kiedyś jeszcze raz na spokojnie przeczytać ale teraz nie jestem w stanie. Mam wrażenie, że około 10-letnie dziecko, które z powodzeniem mogłoby zrozumieć pierwsze części z ostatniej dużo by nie wyniosło. Jedynym wyjściem jest nie czytać ich na raz, a dorastać razem z serią.

P.S. W "Siostrzeńcu czarodzieja" i "Ostatniej bitwie" jest jeszcze więcej nawiązań do biblii.

Ocena: 8/10


Teraz to by było na tyle, ale wierzę, że uda mi się dobić do następnej 10 ;)