13 stycznia 2017

22 października 2016

Czechy, Ostrawa - fotorelacja część 2: U6




Hello!

Wszystkie zdjęcia w tym poście zostały wykonane przy użyciu Motoroli Moto X Play.

Dużo spóźniony, ale jest- drugi post dotyczący wyjazdu do Czech.
Odwiedziliśmy basen i pole do mini golfa w Bohuminie, galerię Plato i tereny planetarium. Jednak chyba najciekawszym miejscem były Dolni Oblast Vitkovice (DOV), czyli po prostu obszary jednej z dzielnic Ostravy.

DOV to industrialny obszar dawnej kopali węgla i żelaza zmieniony na wielofunkcyjne centra edukacyjne.
Znajdują się tam m.in:

  • Bolt Tower
  • Aula wielofunkcyjna Gong
  • Wielki Świat Techniki
  •  Ściana wspinaczkowa Tendon Hlubina
  • U6

Właśnie na tym ostatnim chciałabym się skupić najbardziej.
U6 to wielofunkcyjne interaktywne centrum edukacyjne. Świetnie odnajdą się tak zarówno dzieci jak i dorośli. Każdego eksponatu można dotknąć, wejść na niego lub do niego, wykonać ciekawe fizyczne doświadczenia, pobawić się dźwiękiem, światłem, wodą, a nawet zwiedzić łódź podwodną, czy zagrać w symulatory jazdy na różnych pojazdach.


Szyb Michał

Po prawej Bolt Tower- wieża widokowa utworzona z głównego pieca



Wykorzystując zakrzywienie fali dźwiękowej stojąc kilkanaście metrów od siebie i mówiąc wprost do jednej z paraboli osoba stojąca przy drugiej słyszała nas, jakbyśmy mówili będąc obok niej.








 

Szczerze polecam się tam wybrać, to zaledwie niecała godzina drogi z Gliwic (według googla, w rzeczywistości jedzie się jeszcze krócej). Plusem są duże bezpłatne parkingi, kilka kawiarni do wyboru i objaśnienia po polsku, czesku i angielsku. Z obsługą można się porozumieć po angielsku, po polsku w większości na migi :) Bardzo sympatyczne miejsce zapewniające rozrywkę na cały dzień. 

Oprócz zwiedzania są tam organizowane różne wydarzenia tematyczne (najbliższym jest halloween) i koncerty. Odsyłam Was do ich strony internetowej <klik> .

Chyba na tym zakończę fotorelację z naszego wakacyjnego wyjazdu. Pisałam we wcześniejszym poście, że czeka mnie dużo pracy i nauki związanej z egzaminami i maturą ale nie sądziłam, że nie będę miała czasu nawet do końca posprzątać w pokoju :(



29 sierpnia 2016

Moje 52/2016 część 3


Hello!

Pędzę dalej wzwyż i dalej w głąb!

W nieco ponad miesiąc udało mi się przeczytać kolejną dziesiątkę (wcale się na tym nie skupiając). Jestem z siebie mega dumna i jest to mój życiowy rekord zarówno pod względem ilości książek przeczytanych w około miesiąc jak i ilości książek przeczytanych w ciągu roku (jest ich już, albo tylko, 30). Teraz, nie da się ukryć, na pewno zwolnię tępo, ponieważ zaczyna się mój ostatni rok szkoły. W styczniu czekają mnie dwa najtrudniejsze egzaminy, a w maju matura.


21/52

"Harry Potter i czara ognia"- J.K. Rowling

Nie umiecie wyobrazić sobie mojego rozczarowania, kiedy okazało się, że w bibliotece nie ma obecnie kolejnych części. Tak bardzo wkręciłam w się w HP, że najchętniej kupiłabym całą serię i czytała raz za razem :3

Ocena: 10/10


22/52

"Kamieniarz"- Camilla Läckberg

23/52

"Kaznodzieja"- Camilla Läckberg

24/52

"Ofiara losu"- Camilla Läckberg

25/52

"Niemiecki bękart"- Camilla Läckberg

26/52

"Syrenka"- Camilla Läckberg




Pozwólcie, że opiszę tę część serii za jednym razem. Po pierwszej książce ("Księżniczka z lodu") miałam mieszane uczucia. Jednak z każdym kolejnym tomem coraz bardziej przekonywałam się do autorki. Z każdą kolejną książką namacalnie poprawiał się jej warsztat literacki. Postaci są wykreowane tak głęboko i prawdziwie, że jesteśmy w stanie przeczuć ich reakcje na pewne wydarzenia, co wcale nie znaczy, że są przewidywalne. W kolejnych tomach poruszamy się między pewnymi kręgami podejrzanych, jednak dochodzimy do takiej powieści, w której tych podejrzanych nie ma, mimo tego, że książka zmierza ku końcowi. Później, na kilkudziesięciu ostatnich stronach, wszystkie puzzle trafiają na swoje miejsce i układa nam się pełny obraz, tak spójny i logiczny, że aż dziw, że sami na to nie wpadliśmy. Niejednokrotnie miałam moment, w którym musiałam na chwilę odłożyć książkę i przyswoić sobie to co przeczytałam. Oczywiście ciekawość zawsze brała górę i sięgałam po nią po chwili. Bardzo udanym zabiegiem autorki są retrospekcje. Na początku mamy wrażenie, że przedstawiane nam są dwie różne historie. Dopiero przy końcu łączą się one w całość, dzięki której dogłębnie poznajemy psychikę i motyw sprawcy. Niesamowite jest, jak daleko w przeszłość trzeba czasem sięgnąć, aby zrozumieć teraźniejszość. Dodatkowo wątki prywatne bohaterów nie ostają poziomem od wątków głównych, nawet nieraz się z nimi przeplatają. Zostały mi jeszcze trzy tomy do przeczytania i jak tylko będę w ich posiadaniu biorę się za czytanie.

Ocena: 10/10



27/52

"Opowieści z Narnii. Srebrne krzesło"- C.S Lewis

28/52

"Opowieści z Narnii. Koń i jego chłopiec"- C.S Lewis

29/52

"Opowieści z Narnii. Siostrzeniec czarodzieja"- C.S Lewis

30/52

"Opowieści z Narnii. Ostatnia bitwa"- C.S Lewis

Ciężko mi zacząć cokolwiek składnego pisać po przeczytaniu, zwłaszcza ostatnich dwóch tomów, tej serii. Może tak: z łatwej książeczki, opowiastki o magii dla dzieci seria stała się tak złożona i zagmatwana, że nawet prosty język pisania tego nie rekompensuje.  W "Srebrnym krześle" i "Koniu i jego chłopcu" poznajemy nie tyle Narnię, co kraje do niej przyległe (co z resztą zaczęło się już w "Podróży wędrowca do Świtu"). Za to ostatnie dwie książki doprowadziły mnie do solidnego mind blown'a. W przedostatniej powieści dowiadujemy się między innymi jak powstała Narnia, jak stało się możliwe przechodzenie do niej, jak powstała stara szafa, kim był profesor Kirke.Taki dużo wyjaśniający filler. W ostatniej części Lewis przeszedł samego siebie. Przez pewną małpę i osła Narnię czeka tytułowa ostatnia bitwa. Czemu ostatnia? Bo potem następuje koniec świata. Ale (!) okazuje się, że Narnia jest (pozwolę sobie zacytować) "...jak cebula, tyle tylko, że im głębiej się wchodzi, tym większa jest średnica." Wszyscy, zanim słońce zostało zgaszone prze Ojca Czasa (czy jak to odmienić w tym przypadku) przechodzą przez drzwi z Narnii do Narnii (przy drzwiach odbywa się podział na tych, którzy byli wierni Aslanowi i tych, którzy zwątpili- brzmi znajomo?). Następnie biegną nie męcząc się, lecą wodospadem w górę i trafiają do ogrodu (który odwiedził Digory we wcześniejszej części), który okazuje się kolejną Narnią w Narnii (i tutaj pada zdanie o cebuli). Spotykają tam wszystkich swoich starych (patrz: zmarłych) znajomych i okazuje się, że oni sami również nie żyją (zginęli w naszym świecie). Wtedy Aslan się przeistacza (niestety nie wiadomo w co) i zaczyna się ich długie i szczęśliwe życie.

W końcu padła odpowiedź na moje pytanie: tak, Aslan jest bogiem. Dodatkowo okazało się, że Tasza, bóstwo Kalormeńczyków jest szatanem (stwierdzam to po tym, że był zły i jak sam Aslan powiedział: Tasza jest jego przeciwieństwem).

Musiałabym to kiedyś jeszcze raz na spokojnie przeczytać ale teraz nie jestem w stanie. Mam wrażenie, że około 10-letnie dziecko, które z powodzeniem mogłoby zrozumieć pierwsze części z ostatniej dużo by nie wyniosło. Jedynym wyjściem jest nie czytać ich na raz, a dorastać razem z serią.

P.S. W "Siostrzeńcu czarodzieja" i "Ostatniej bitwie" jest jeszcze więcej nawiązań do biblii.

Ocena: 8/10


Teraz to by było na tyle, ale wierzę, że uda mi się dobić do następnej 10 ;)

19 sierpnia 2016

Czechy, Ostrawa - fotorelacja część 1: Zoo

Hello!

Facebook mi powiedział, że dziś obchodzony jest Światowy Dzień Fotografii - w 177 rocznicę jej wynalezienia. Chyba nie mogłam dostać silniejszej dawki motywacji na zrobienie (w końcu) fotorelacji z wyjazdu.

Mieszkaliśmy w dzielnicy Vitkovice, w Apartments Ostrava u pana Miroslava. Bardzo sympatyczny człowiek prowadzący naprawdę świetne miejsce.

Dzielnica Vitkovice w jednym ujęciu- przemysł i trolejbusy


Szczerze polecam zoo w Ostrawie. Jest kilka ścieżek dydaktycznych- od takich, na których oglądamy same zwierzątka, do takich, na których spacerujemy w lesie, przechodzimy przez bagna i pokonujemy małe wzniesienia. Na tej właśnie ścieżce (ścieżka cienia, jeśli dobrze pamiętam) porobione są specjalne mosty i kładki, dzięki którym można spokojnie przejść przez wyżej wymienione bagna i pobyć trochę nie tylko z fauną ale i z florą.



Zrobiona jest specjalna "zagroda", do której mogą wejść dzieci (i nie tylko) alby pobawić się i pokarmić zwierzęta.  Znajdują się w niej głównie kozy i świnki morskie. Oczywiście gdy tylko weszłam jedna koza zaczęła mnie bóść :(



Zaskoczyła mnie duża ilość pawilonów m.in. papugarium, pawilon z kotami, gadami, z małymi zwierzętami gospodarczymi, pawilon archeologiczny, arktyczny i z małpami.
 

Utworzono specjalne warunki dla zwierząt aktywnych w nocy, aby zwiedzający mogli je zaobserwować w godzinach otwarcia.


W zoo jest naprawdę dużo chodzenia i zwiedzania i zdecydowanie warto się tam wybrać. Znajdują się tam cenniki i informacje w języku polskim, czeskim i angielskim. 


To dość okrojona fotorelacja, ale nie mam sił na więcej. Obiecuję, jeszcze nie wiem kiedy, ale będą następne części (prawdopodobnie dwie).

Idę cieszyć się resztką wakacji ;)